Krótko: Sieci neuronowe zmieniają jakość Własnych Gazet

Rok 2023 przynosi ogromną zmianę we Własnej Gazecie – zatrudniamy sieci neuronowe!

Dzięki profesjonalnemu wsparciu neuronowych sieci, wynosimy jakość naszych publikacji na zupełnie nowy poziom. Już dotychczas nasze publikacje wyróżniały się graficznie, teraz wyprzedzamy konkurencję o dwa kroki.

Wprowadzamy rozwiązania z których z zadowoleniem korzystają najwięksi, tacy jak NASA, Disney, Warner Bros, czy nawet Apple i Amazon. Co jednak najważniejsze dla naszych klientów: znaczne poprawienie jakości wizualnej publikacji, nie zmieni cen.

Nasze publikacje od lat wyróżniają się jakością i estetyką. Teraz wyniesione zostanie to jeszcze na wyższy poziom. Nie umiemy się doczekać zwłaszcza, że będzie to tylko z korzyścią dla projektowanych przez nas publikacji!

Kryzys na rynku papierniczym: 2022.12 – szansa dla mikro graczy

Co parę miesięcy wracamy do przyjrzenia się sytuacji na rynku papierniczym i wydawniczym, pora na kolejne podsumowanie. A zmiany, które dzieją się na rynku tworzą przestrzeń dla nowych wydawnictw dla których zysk na poziomie 1-5 mln zł jest atrakcyjny.

O przyczynach kryzysu na rynkach papierniczym i wydawniczym pisaliśmy już parokrotnie, zachęcamy do poniższych treści:

Jak wygląda sytuacja w chwili obecnej?

Tworzy się przestrzeń dla mniejszych graczy, dla których zysk na poziomie kilku mln zł jest atrakcyjną kwotą.

Rynek papierniczy

NA rynku papierniczym nastąpiło chwilowe uspokojenie. Tzn. sytuacja nie wróciła do poziomu z ubiegłego roku, jednak ceny są nieco bardziej ustabilizowane, dostępna jest większa liczba papierów. A to już coś. Zwłaszcza, że w poprzednich miesiącach mieliśmy sytuację w której większości papieru nie było na rynku. Jednakże same ceny są dalekie od ideału, w ciągu roku cena wybranych papierów była w stanie wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt – kilkaset procent, co spowodowało tąpnięcia na rynku wydawniczym: część książek nie zostało wydanych, część gazet i magazynów zakończyło działalność.

Kryzys uderza w molochy

Co chwilę dochodzą do nas informacje o reorganizacjach w dużych wydawnictwach. Podwyższenie cen papieru, to zwiększone koszty, co jest równoznaczne z mniejszym zyskiem, z zyskiem na tyle niewielkim, że dużym wydawnictwom – liczącym na duży przychód – nie opłaca się tkwić w branży, więc zamykają tytuły lub szukają innej możliwości osiągania wielomilionowych przychodów.

W ten oto sposób sporo zwolnień jest w Agorze, RASP, Burdzie i Bauerze. RASP zamknął tygodnik „Auto Świat” , lokalne strony z Faktu, Agora zwalnia 80 pracowników, Burda Media zamyka takie tytuły jak: „Claudia”, „Dobre rady”, „Moje Gotowanie”, „Sól i pieprz”, „Sielska Kuchnia”, „Przyślij Przepis”, „Mój Piękny ogród”, „Przepis na ogród”, „Kocham ogród”, „Ogrodnicze ABC”, „Zdrowie z natury”, „Burda Style”, „Szycie krok po kroku”, „Cienie i blaski”, „Historie kryminalne”, „Co przyniesie los”, „W mroku”, „Okruchy życia”, „Prawdziwe życie”, „Sekrety serca”, „Uczucia i tęsknoty”, „Uwierz w przeznaczenie”, „Wiara i nadzieja”, „Życie bez recepty”, „Życie po życiu”, „Part”y i „Sielskie życie” .

Szansa dla mikrofirm i małych wydawnictw

Co warte odnotowania, Burda nie zamyka tytułów z racji strat, ale ponieważ „Zamykane obecnie magazyny generują w 2022 roku niewielkie zyski (link). To oznacza jedno. Tworzy się przestrzeń dla mniejszych graczy, dla których zysk na poziomie kilku mln zł jest atrakcyjną kwotą.

I to dla wielu mniejszych podmiotów może być całkiem atrakcyjna informacja.

A jeśli planujecie Państwo założenie wydawnictwa lub wydawanie własnej publikacji, zapraszamy do kontaktu lub naszych podstron. Specjalizujemy się w kompleksowym wsparciu i tworzeniu gazet oraz czasopism dla Klientów.

Ponadto oferujemy również druk gazet, skład gazet DTP, skład czasopism.

Artykuł nie jest poradą prawną. Raczej należy traktować jako niezobowiązujący felieton, czy komentarz.

Kryzys na rynku papierniczym i wydawniczym – październik 2022

Co jakiś czas poruszamy temat kryzysu na rynkach papierniczym i wydawniczym. Pora zaktualizować wiedzę na ten temat i przyjrzeć się sytuacji bieżącej. Oczywiście nie braknie również propozycji i paru rozwiązań, pozwalających bronić się przed stanem bieżącym.

Od początku

Kryzys na rynku papierniczym, a co w dłuższej mierze oznacza również i rynek wydawniczym zaczął się znacznie wcześniej niż wybuch wojny na Ukrainie. Nie będziemy wracać do tego wątku, rozpisywaliśmy się o nim parokrotnie w poprzednich artykułach, m.in. tu:

Stan aktualny: anomalia cenowe na porządku dziennym

Jak wygląda sytuacja dzisiaj na rynku papierniczym? Na pewno stabilniej, niż parę miesięcy temu. Co to oznacza? Przynajmniej tyle, że jest większa dostępność papieru. A jeszcze parę miesięcy temu, to nawet nie problemem była cena, lecz dostępność produktu. „Większa dostępność” jednak nie oznacza, że wszystko wróciło do stanu sprzed kryzysu. Co to, to nie. Rynek papierniczy jest zdestabilizowany do tego stopnia, że anomalia w cenach papieru potrafią być zaskakujące i identyczny papier, różniący się jedną zmienną (np. błysk, mat.) potrafi zróżnicować cenę o kilkadziesiąt procent.

Zatem podsumujmy: dostępność papieru jest znacznie większa, jednak ceny są dalekie od pożądanych, anomalia cenowe są na porządku dziennym.

Wielu Klientów, których zachęciliśmy do zmiany papieru na lżejszy, a zrekompensowanie go ładnym i profesjonalnym składem, początkowo wyrażała wątpliwości, jednak zobaczenie przeprojektowanych stron, całkowicie rozwiewało wszelkie wątpliwości. Ruch warty zaryzykowania, efekt wart zmian.

Dalszy niepokój

Sytuacja w dłuższym czasie, jednak nie przewiduje stabilności. Kolejne firmy uciekają od produkcji papieru na rzecz np.. kartonów, co długofalowo oznacza zmniejszoną konkurencyjność (a więc większe anomalia cenowe) i dostępność produktu na rynku.

Zamieszanie na rynku wydawniczym

W odpowiedzi na sytuację na rynku, część wydawnictw się reorganizuje. Bądź to zamykają publikacje, bądź ograniczają liczbę wydań. Dla przykładu, dziennik Przegląd Sportowy, stał się publikacją wydawaną dwa razy w tygodniu. Do tego, część wydawnictw zrezygnowało z wydawania się w soboty. Tutaj dochodzi czynnik dodatkowy: firmy kolportujące prasę (typu Kolporter) nie chcą dostarczać publikacji w sobotę. W związku z tym, gazety sobotnie rozwożone są już z piątkowymi, sens wydań sobotnich nieco się zagubił. Ponadto część wydawnictw – zwłaszcza małych – informuje, że firmy kolportujące tygodniki, nie chcą tego robić za aktualne ceny, domagając się bądź renegocjacji umów, bądź je zrywając, co dla wielu mikrowydawnictw, które nie są otwarte na nowoczesne sposoby dystrybucji, oznacza jedno – zniknięcie z rynku.

Stabilizacja cen?

Faktem jest, że ceny chwilowo się uspokoiły. Uspokoiły, czyli nie obserwujemy wzrostu o 50-100% w czasie tygodni. Jednak nie dajmy się złudzić sytuacji, jest to chwile, do coraz większej liczby drukarni docierają nowe cenniki za prąd i gaz. Do tego dodajmy szalejącą inflację, ogromny wzrost kosztów kredytowych, podniesienie minimalnej krajowej… w praktyce oznacza to jedno: podwyżki, podwyżki, podwyżki.

Ratunek przed kryzysem

Nie podpowiemy w jaki ekonomiczny sposób uratować się przed inflacją, nie są nam znane plany rządowe i ekonomistów. Za to możemy podpowiedzieć, jak w sposób nieco alternatywny poszukać czasowego wyjścia z sytuacji kryzysowej – tj. tak, aby przetrwać, czas kryzysu, który nie będzie permanentny:

  1. Zmiana formy dotarcia
    • to przede wszystkim skierowane jest do wydawnictw, które mają problem z kolportażem gazet w kioskach. Można postawić na własny kolportaż do punktów, bądź zmianę nieco radykalną: przejście na formułę bezpłatną, zwiększenie nakładu i dostarczanie publikacji do rąk własnych mieszkańców, czy to do skrzynek pocztowych, czy to do wybranych punków, czy bezpośrednio do ręki
  1. Zmiana papieru
    • dla niektórych klientów, takie rozwiązanie widzi się niemalże jako rewolucja. A zupełnie niepotrzebnie. Lżejsza gramatura, to niejednokrotnie niższy koszt druku. Co więcej, przejście na papier o gramaturze papieru tym bardziej może pozwolić przetrwać trudny czas. Lżejszy papier można rekompensować nieprzeciętnym składem graficznym (taki oferujemy m.in. w ramach Własnej Gazety) i ew. niższą ceną za egzemplarz, bądź zmieniając formę dotarcia (czyli punkt 1). Wielu Klientów, których zachęciliśmy do zmiany papieru na lżejszy, a zrekompensowanie go ładnym i profesjonalnym składem, początkowo wyrażała wątpliwości, jednak zobaczenie przeprojektowanych stron, całkowicie rozwiewało wszelkie wątpliwości. Ruch warty zaryzykowania, efekt wart zmian.
  1. Zmniejszenie częstotliwości wydań
    • to jedna z pierwszych czynności, która przychodzi wydawnictwo do głowy. Zupełnie niepotrzebnie. Zmiana gramatury i formatu papieru na lżejszą – czyli to, co najczęściej oferujemy Klientom, może być szansą dla publikacji, dać jej drugą świeżość.
  1. Przejście tylko do sieci.
    • część wydawnictw, podejmuje się dziwnego kroku, którym jest zamknięcie wydawnictw tradycyjnych i przejście w 100% do sieci. Czym to finalnie się kończy? Ano bez zbudowanej społeczności wokół tytułu, prawdopodobną klęską i sprzedażą na poziomie paru egzemplarzy. Praktyka pokazuje, że przejście tylko do sieci, ma szansę bytu tylko w przypadku wydawnictw, które od lat dbają i rozbudowują zaplecze internetu. Internet to zupełnie inna grupa docelowa, niż publikacje fizyczne. W większości przypadków, zamiast uciekać do sieci, proponujemy Własną Gazetę – mniejsza gramatura papieru, inny format, nietuzinkowy wygląd. Znacznie taniej, Klient przywiązany do tytułu pozostanie, zwłaszcza, gdy będzie wiedział, iż nie jest to stan permanentny, a gdy tylko sytuacja na to pozwoli, nastąpi powrót do papieru typu kreda.
  1. Zamknięcie tytułu
    • To najsmutniejszy krok po który sięgają wydawnictwa. Często kilkadziesiąt lat budowania marki idzie do kosza, tylko dlatego, że nie było wystarczającej otwartości na wprowadzenie zmian. A publikacja z wyrobioną marką jest wartością, którą nie sposób wycenić – zainwestowano w nią w końcu często kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt lat pracy.

Podsumujmy:

Rozwiązań jest wiele na rynku, my – Własna Gazeta – proponujemy naszym Klientom zmianę formuły, aby ograniczyć ryzyko, straty i aby zachować tytuł na rynku – co jak wiemy jest wartością nieocenioną. Warto to wziąć pod rozwagę.

Parę linków:

Artykuł nie jest poradą prawną. Raczej należy traktować jako niezobowiązujący felieton, czy komentarz.

Kryzys na rynku papierniczym i wydawniczym – stan na czerwiec 2022

Po raz kolejny przyglądamy się sytuacji na rynku wydawniczym i papierniczym, aby spojrzeć na sytuację bieżącą i spróbować odpowiedzieć na pytania: co dalej, czy czekają nas dalsze podwyżki cen papieru i druku?

Wcześniej opisywaliśmy temat tutaj:  i tutaj:  . Przeczytanie tych artykułów nie jest niezbędne, ale wspominamy tam m.in. tytuły, które się zamknęły (m.in. w związku z ograniczeniami dostępności papieru, czy jego wysokimi cenami), wspominamy też, że wzrost cen papieru w niektórych przypadkach wyniósł ponad 200%.
Continue reading Kryzys na rynku papierniczym i wydawniczym – stan na czerwiec 2022

Kryzys papierniczy nie odpuszcza. Jest drogo i będzie jeszcze drożej

Po dwóch miesiącach wracamy do opisania sytuacji bieżącej w branży drukarskiej. I niestety powód nie napawa optymizmem: producenci papieru informują o kolejnych podwyżkach, które albo już są odczuwalne, albo będą odczuwalne w najbliższych tygodniach – wszystko zależy od tego, jakie zapasy posiadają drukarnie i hurtownie.

Kryzys papierniczy się rozkręca

Kryzys papierniczy rozkręcił się w okresie pandemii. Nałożyło się na to wiele czynników, w tym m.in. większe zainteresowanie skupu papieru przez rynek azjatycki, ale – co równie ważne – ogromny wzrost sprzedaży internetowej, sprzedaży, która potrzebuje ogromnych ilości kartonów. W związku z tym, wielu producentów ograniczyło produkcję papieru przenosząc moce przerobowe na produkcję kartonów.

Kolejnym znacznym problemem stał się ograniczony dostęp do pulpy i drewna, co spowodowało dalsze ograniczenia w możliwości produkcji papieru. A co się stało z drewnem? Znów duże zainteresowanie rynku azjatyckiego i amerykańskiego.

Całość dopełniają strajki największych fabryk finlandzkich produkujących papier, co oczywiście przełożyło się na jeszcze mniejsze możliwości produkcyjne papieru.

Więcej o tym wspominaliśmy w naszym artykule: Wzrost cen w 2022 roku

Kryzys w liczbach

W chwili obecnej sektor papierniczy przeżywa kryzys, jakiego w branży nie było. Ceny papieru wzrosły między ok 40 a 80%, przy czym, podwyżki 80% dotyczą papieru gazetowego – papieru, którego największą zaletą miała być niska cena. Ale to nie koniec.

Wojna odbija się echem

Niestety, sytuacja za wschodnią granicą dokłada swoje trzy grosze. Wzrost cen gazu, wzrost cen produktów importowanych z Ukrainy, to oczywiście wyższe ceny produkcyjne, a to dodatkowo musi odbić się na cenie finalnego produktu.

Producenci wymyślili: dodatkowa opłata energetyczna

Coraz więcej producentów postanowiło rekompensować zmniejszone zyski, dla przykładu niemiecki Papierfabrik Palm nakłada dodatkową opłatę energetyczną wynoszącą po 200 euro za każdą tonę papieru sprzedanego po 14 marca 2022. Opłata ma obowiązywać minimum do końca marca, trzeba się liczyć z tym, że będzie obowiązywać znacznie dłużej. Podobną politykę zastosowało m.in. UMP. A czy 200 euro to dużo? Tona papieru gazetowego to koszt w okolicach 700 euro.

Państwo dobija przedsiębiorców

Niestety, obecnie Władza nie dość, że nie wspiera przedsiębiorczości, to wbija nóż w plecy swoimi działaniami. Pominąwszy Nowy Ład, który katastrofalnie odbił się na gospodarce, doszły działania polegające na podwyższaniu podatku marży na cenie paliwa. Wykorzystując zawirowania na rynku paliwowym, czołowi dostawcy powiązani z Władzą, podnieśli marżę prawie o 700%, w międzyczasie „nakręcając” wojnę antyprzedsiębiorczą. Już nie wspominając o tym jak Władza walcząc z inflacją, nakręca inflację jeszcze bardziej.

Więcej w artykułach:
Business Insider: https://businessinsider.com.pl/biznes/rekordowe-marze-polskich-rafinerii-orlenu-i-lotosu-modelowa-marza-ma-sie-nijak-do-cen/t97vhr3

UOKiK zbada, czy marże Lotosu nie są za wysokie: https://biznes.trojmiasto.pl/UOKiK-zbada-czy-marze-Lotosu-nie-sa-za-wysokie-n165180.html

Inflacja w lutym mogła wynieść nawet 20%:

 

Światełko w tunelu: jak się bronić przed kryzysem wydawniczym

Wydawcy starają się dostosować do bieżącej sytuacji, część zdecydowała podnieść ceny za egzemplarz gazety / czasopisma, część zawiesiła najbardziej nierentowne publikacje, część ograniczyła częstotliwość wydawania. Środowisko drukarskie również próbuje okiełznać kryzys, Stowarzyszenie Intergraf zaapelowało m.in. o wstrzymanie lub przynajmniej ograniczenie eksportu masy celulozowej i papieru do krajów spoza Europy, aby zachować autonomię europejskiego przemysłu poligraficznego i wydawniczego.

 

A co może zrobić mały mikro wydawca? M.in.:

  • zadbać, aby w umowach pojawiła się możliwość jej rozwiązania w przypadku znacznej podwyżki papieru,
  • unikać podpisywania umów długoterminowych,
  • zmniejszyć gramaturę lub przejść na inną formę publikacji: np. z czasopisma na gazetę.
  • bookowanie terminów ze znacznym wyprzedzeniem

 

Tymczasem zapraszamy na nasze strony internetowe:

Skład graficzny gazet: https://wlasnagazeta.pl/sklad-gazet-dtp/

Skład graficzny czasopism: https://wlasnagazeta.pl/sklad-graficzny-dtp-czasopism/

Zapraszamy też na naszą osobną stronę poświęconą tematowi składu czasopism: https://skladczasopism.pl

Druk gazet: https://wlasnagazeta.pl/druk-gazet/

Druk czasopism: https://wlasnagazeta.pl/druk-czasopism/

 

Artykuł nie jest poradą prawną. Raczej należy traktować jako niezobowiązujący felieton, czy komentarz.

Czy stosować emoji i emotki w artykułach do gazety ❓❓❓

Zgodnie z Prawem nagłówków Betteridge’a reguła, zgodnie z którą na każdy nagłówek prasowy kończący się znakiem zapytania można odpowiedzieć „nie”, odpowiadamy… NIE!

co dobrze wygląda na ekranie nie zawsze dobrze wygląda w druku.

Autorzy piszący artykuły niejednokrotnie starają się urozmaicić treść publikacji. Aby ta nie przypominała ściany tekstu, starają się w sposób jednoznaczny przekazać emocje. Najlepszymi nośnikami do takich działań wydają się być stare dobre emotikony, zwane emotkami lub grafiki emoji – będące rozwinięciem myśli emotek. W internecie to w końcu często działa. Jednak, co dobrze wygląda na ekranie nie zawsze dobrze wygląda w druku. Zatem sprawdźmy, czemu emotki i emoji to nie do końca dobre rozwiązanie.

Emotka, emotikony

Emotikon to połączenie angielskich słów emocja i ikona. I nazwa w pełni oddaje sens emotek. Pierwsza emotka 🙂 została użyta 19 września 1982 o godzinie 11:43 przez profesora Scotta Fahlmana z Carnegie Mellon University (więcej) , ale sama koncepcja pojawiła się w prasie już sto lat wcześniej, 30 marca 1881 w czasopiśmie satyrycznym Puck ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Puck_(magazyn) ). Celem emotki było w prosty i szybki sposób przekazywanie emocji w krótkiej komunikacji i zadziałało to. Zwłaszcza w komunikatorach.

Kaomoji

Kaomoji było jedną z dwóch ewolucji emotek. Stojące raczej na przekór emoji, kaomoji wykorzystuje znane znaki do tworzenia obrazków, które – w przeciwieństwie do emotek – już nie są obrócone. Powstały w Japonii, wyraz powstał z kombinacji słów kao (顔 – „twarz”), oraz moji (文字 – „znak”) Przykłady:
(◕‿◕) , (=^・ω・^=) , (⊙_⊙)

Emoji

Emoji to kolejna ewolucja emotek. Główna różnica polega na tym, że emoji są ikonami specjalnie tworzonymi, na różnych urządzeniach wyglądają inaczej. Największa zaleta? To po prostu grafiki, które ładnie się prezentują w komunikacji typu komunikator, czat.

Dlaczego nie stosować emotek

Emotki ze wszystkich powyższych rozwiązań, są najbezpieczniejsze, stąd bywają sytuacje, gdy warunkowo się je dopuszcza (np. przy tekstach młodzieżowych). Jednak nie poleca się ich stosować z racji nadużywania, co wpływa negatywnie na odbiór tekstu. Ponadto – co równie ważne – czcionki / fonty wykorzystywane w gazecie zazwyczaj nie są tożsame z tymi posiadanymi na komputerze / telefonie, oznacza to, że emotka dobrze wyglądająca na jednym urządzenia dobrze będzie wyglądała w tekście. Emotki również wpływają negatywnie na czytelność, a to odbija się w jakości.

Dlaczego nie stosować Kaomoji

Kaomoji wykorzystują niestandardowe znaki czcionek / fontów. Jest ogromne prawdopodobieństwo, że w gazecie będzie takie kaomoji wyglądało zupełnie inaczej, niż na ekranie, ponadto może się rozsypać, gdy część przeniesie się do nowej linii.

Dlaczego nie stosować emoji

Z praktycznego punktu emoji to osobna czcionka/font. Więc jak wyżej: nie będzie wyglądać tak jak na ekranie komputera. Co więcej: ta sama emoji zupełnie inaczej wygląda na różnych urządzeniach, tym bardziej będzie źle wyglądać w gazecie. Ponadto, emoji posiadają sztywno przypisane kolory (to w końcu grafiki). Kolory mogą być niespójne z layoutem.

Podsumujmy

Gazety to nośniki cechujące się profesjonalizmem i wysoką jakością. W tekstach profesjonalnych nie ma miejsca na znaczniki emocjonalne (a takimi są powyższe formy emotek) – może to generować wiele niestandardowych problemów, w tym dla algorytmów i słowników, czy przy dzieleniu treści. Stąd poza wyjątkami – gorąco odradzamy używania emotek. Jeśli zaś trzeba zaznaczyć, że np. w wywiadzie ktoś się zaśmiał, polecamy to zrobić za pomocą zwrotu (śmiech), a wyjątkowe fragmenty można zaznaczać starym dobrym znacznikiem (sic!). Zachowa to charakter publikacji, a pozwoli przekazać emocje w danej chwili.

Linki:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Emotikon
https://pl.wikipedia.org/wiki/Emoji
https://emojipedia.org/

Artykuł nie jest poradą prawną. Raczej należy traktować jako niezobowiązujący felieton, czy komentarz.

Kiedy zdjęcie nie nadaje się do druku

Kiedy zdjęcie z komórki nie nadaje się do druku?

Od wielu lat tworzymy gazety dla mikro i makro firm, a także dla Urzędów Miast, czy Gmin. Naszymi klientami są eksperci marketingu, ale także amatorzy. Z myślą o tych drugich po raz kolejny przytaczamy garść wskazówek. Tym razem skupiamy się na najczęstszym problemie: dlaczego zdjęcia z komórki lub aplikacji typu Whatsapp, Messenger, czy Facebook mogą się nie nadawać do publikacji.

Continue reading Kiedy zdjęcie z komórki nie nadaje się do druku?

Piszesz artykuł do gazety? Tych rozwiązań nie stosuj

Od ponad dekady profesjonalnie zajmujemy się składem graficznym DTP i drukowaniem gazet. Przez te wszystkie lata współpracujemy z profesjonalistami dziennikarstwa i marketingu, ale również półprofesjonalistami i amatorami, którzy niejednokrotnie posiadają ogromną wiedzę merytoryczną, ale redakcyjną. Finalnie, często w dobrej wierze, otrzymujemy z tekstami „sztuczki”, które robią więcej złego niż dobrego. W tym artykule zebraliśmy część tych rozwiązań i przed nimi ostrzegamy… tzn. sugerujemy, aby się powstrzymywać od ich stosowania.

Cytat dolny z przecinków

To klasyka błędów. Zamiast pojedynczego [ „ ] otrzymujemy niby to samo, ale jednak wykonane z dwóch niezależnych przecinków udających dolny cytat, czyli [ , ] [ , ]. Czemu autorzy je stosują? Nie wszystkie edytory tekstu pozwalają wykonać dolny cytat, a autorom często zależy, aby dolny cytat był.

Jaki jest efekt działania?

  1. Jeśli pseudocytat nie zostanie wychwycony podczas redakcji lub przez automat, ten, gdy znajdzie się na krańcu linii, może rozdzielić się w sposób nieprzewidywalny, tj. pierwszy przecinek zostanie w jednej linii, drugi zostanie przeniesiony do linii następnej.
  2. Ponieważ automat nie wykryje, że wskazany wyraz, fraza, zdanie są cytatem, nie zastosuje skryptu automatycznie obniżającego pierwszy cytat. Znaki cytatu będą wyglądać nienaturalnie.
  3. Jeśli czcionka/font nie obsługuje dolnego cytatu, to najczęściej znaki cytatu będą wyglądać nienaturalnie.
  4. W wielu czcionkach / fontach dolny cytat i przecinek są znakami wyglądającymi różnie. Wtedy taki cytat wygląda nienaturalnie.

Wielokrotne spacje, jako tekst umieszczony do prawej.

Normą jest umieszczanie podwójnych spacji. Często jest to kwestia nieświadomego podwójnego uderzenia w znak. I z tym nie ma większego problemu. Więcej zamieszania jest w sytuacji, gdy ktoś próbuje ręcznie formatować treść i wymuszać za pomocą spacji, aby pojawiła się z prawej strony.

Jaki jest efekt działania?

Pozytywnego efektu to nie uzyskuje żadnego – poza tym, że tekst się rozsypie. Do tego dodaje to zupełnie niepotrzebnie dodatkowej pracy działowi graficznemu, który musi ręcznie edytować takie treści i ręcznie usuwać wszystkie znaczniki. Jeśli chcecie Państwo, aby jakiś fragment był wyrównany do prawej strony, sugerujemy poinformowanie działu graficznego. Nasze działy graficzne wykazują się dużą elastycznością i na ile to możliwe, starają się wychodzić Klientom naprzeciw.

Tabulatory zamiast spacji

Znak tabulatora w tekście jest problematyczny. A problematyka wynika z faktu konstrukcji działania tabulatora, który nie zawsze oddziela się o sztywną odległość x centymetrów.

Jaki jest efekt działania?

Niezauważony tabulator potrafi namieszać w treści raz mieć wielkość spacji, a raz paromilimetrowej przerwy.

Kiedy używać?

Oczywiście tabulatora warto. Kiedy? Gdy chcemy zamieścić prostą tabelę. Dział graficzny widzą treść rozdzieloną tabulatorami zamieni tekst na tabelę. Ale jest jeden szkopuł: liczba tabulatorów musi identyczna, tj: każdy następne kliknięcie tabulatora oznacza koniec kolumny i rozpoczęcie następnej.

Przykład 1 poprawny:

Kolumna 1 [ tab ] Kolumna 2 [ tab ] Kolumna 3

Przykład 2 również poprawny

pomimo tego, że komórka 1A jest dłuższa niż Komórka 2A, po komórce 2A należy użyć tylko jednego tabulatora, aby dać znać, że tu następuje kolejna kolumna. Nie zwracamy uwagi na fakt, że teraz długość kolumn się nie zgadza – w tabeli będzie wszystko poprawne.

1a tekst znacznie dłuższy [ tab ] 1b [ tab ] 1c
2a tekst krótki [ tab ] 2b [ tab ] 2c

Przykład 3 błędny

chcąc wyrównać linie, autor dodaje tabulator do tekstu dolnego, finalnie zawartość komórki 2b będzie pusta, a w komórce 2c pojawi się zawartość komórki 2b. Zamieszane!

1a tekst znacznie dłuższy [ tab ] 1b [ tab ] 1c
2a tekst krótki [ tab ] [ tab ] 2b [ tab ] 2c

 

To tylko parę przykładów. Do tematu zapewne wrócimy jeszcze w przyszłości.

A dla zainteresowanych: Jak poprawnie cytować , Cytat (wiki)

 

Artykuł nie jest poradą prawną. Raczej należy traktować jako niezobowiązujący felieton, czy komentarz.

Krótko: padają kolejne tytuły: tym razem od Burdy

Wspominaliśmy ostatnio o panującym kryzysie na rynku drukarskim, który oczywiście przekłada się na rynek prasowy. Kolejne tytuły się zamykają.

Wydawnictwo Burda Media Polska poinformowało, że zamyka aż 5 swoich tytułów: są to „Focus”, „Focus Historia”, „Focus Coaching”, „Samo Zdrowie” (ostatni numer w lutym), i „Elle Man” (ostatni numer w marcu 2022).

Jako jeden z głównych powodów wydawnictwo podaje: szybko rosnące koszty papieru, energii, usług. Do tego dochodzą zmiany w zachowaniach konsumenckich (więcej na Press).